proza

O'LESS Tournee 2013

Martyna Jagucka
* fragment opowiadania Drzwi do nieba 

Spragniona żaru miłości, zbawiona ciepłem otwieram drzwi do nieba. I o to jakaś istota o żeńskiej sylwetce rękę wyciąga. Prowadzi po ogrodach zmysłów, skrapia myśli   pożądaniem, mgłą namiętności  przymyka oczy, westchnieniem nagość oswaja. Dotykiem błądzącym po ścieżkach ciała każdą myśl w żar namiętności zamienia. Nagością drżącą chcę Jej oddawać swoje usta, swój dotyk, swoje myśli. Teraz Ona zanurzając się w mnie swoją żądzą  wszystko splata.


Agata Krassowska
* fragmenty zbioru Ucieczka od normy 

Jakże ona mi życie porąbała. Jak te strzępy mięsa leżące na torach kolejowych. Mam tu na myśli tego nieszczęśnika NN samobójcę, który jest ze mną czas cały obok go widzę od wypadku. Ma blond włosy powiewające na wietrze. Byłam dziewięcioletnim świadkiem samobójstwa na torach kolejowych. Fruwające strzępki jego ciała i oczy wlepione w moje pozostały we mnie. Czas wtedy stanął. Tylko on się ruszał. Tyle, że nie sam. Ruszał się od pędu pociągu. Był przejeżdżany. I wtedy jak tak stałem, pociąg przejechał też mnie. Wszystko się zatrzymało. Zamknęło tamto poszukiwanie czułości siebie. Ciemnia zrodziła lęk nieprzewidywalności. Norma wyciągnęła rękę i obiecała, że teraz już trzeba się starać i będzie bezpiecznie. Trzeba zawierzyć. Wiele razy odchodziłam od Normy już później, ale lęk paraliżujący umysł i ciało pozostał. Wracał w maniach i depresjach. Agresji bezsilności i hulance zapomnienia. Zamknęłam się w nieczułości na siebie. Norma wiedziała co i jak. Tyle lat bycia deską rozdzielczą. Podkładką pod komórki z wibracją. Nic dziwnego, że ledwo uszłam z życiem. Nie zaprzeczysz sobie. I pomyśleć, że takie coś przedziwne istnieje. Że orientacja seksualna cokolwiek to znaczy, istnieje i, że nie wiadomo, od czego ona zależy, ale jest możliwa do odgadnięcia, tylko dzięki jednemu: przyglądaniu się sobie samemu czy sobie samej. Wyzbyciu się wstydu, wstrętu, umiejętności przyznania się przed samym/samą sobą, że jest się jakimś. Że się nie jest człowiekiem z promocji w supermarkecie. Że człowiek z korporacją nie może być utożsamiany, bo człowiek jest żywy a to znaczy, że zawsze, ale to zawsze może nas czymś zaskoczyć. Pomyśl o sobie. Nic nie znajdujesz zaskakującego? To Norma ci nie pozwala uznać, że siebie zaskakujesz. Zaskakiwanie jest groźne. Dla Normy. Bo wtedy będzie już inaczej. Nie będzie lepiej. Tego nie mogę ci obiecać, ale będzie inaczej. Bardziej znośnie albo mniej znośnie. Zależy od momentu. Bo każda wiedza coś nam przybliża, ale w jej świetle inne przedmioty mogą zyskać inny kształt. I podmioty też. 


*******
0'LESS 2012

Wilczewska
* fragment opowiadania Brzuch a serce kobiety

[...] Gdy tylko wchodziła do jego domu, do domu Pawła, Marka, Jarka czy Marcina, pierwsza myśl Polki sprowadzała się do pytania: gdzie łazienka?
I nawet nie dlatego, że od randek z Pawłami, Markami, Jarkami czy Marcinami brały ją mdłości.
Gdy przekroczyła próg – zaczynała instynktownie węszyć. Analizowała rozkład mieszkania. Oceniała powierzchnię. Wyliczała odległość dzielącą łazienkę od sypialni i łazienkę od kuchni.
Punkty dawała za ubikację oddzieloną od toalety. I za to, gdy po wejściu do mieszkania Paweł, Marek, Jarek czy Marcin włączał głośno radio lub telewizor.
Minusy były za małe mieszkania, cienkie ściany, szyby w drzwiach od łazienki, brak odświeżaczy do powietrza.
Wyjąwszy rodziców – nigdy u nikogo nie mieszkała dłużej niż przez weekend. I nie lubiła randek domowych. Preferowała spotkania krótkie, nasycone treścią. Był w niej materiał na idealną, tajemniczą kochankę. Mówiły jej Pawły, Marki, Jarki i Marciny. Ale potem zaczynało to ich irytować . Ta jej potrzeba natychmiastowej ucieczki pokopulacyjnej.
Polka z ulgą wracała do siebie, gdzie nie oceniała zalet ani wad łazienki, bo ta należała tylko do niej.
Polka urodziła się kobietą, była kobietą i czuła się kobietą. Kobiecość Polki nie zgadzała się więc na fakt, że organizm Polki musi wydalać. [...] 


Monika Czaplicka
*fragment opowiadania Japonki Czajkowskiego

[...] Wypadam na postój taksówek i niczym błyskawica wskakuję do pierwszego samochodu. Zamiast zwyczajowego: „za tamtym samochodem”, którego można się spodziewać, kiedy pasażer się tak śpieszy, rzuciłam mój adres z adnotacją, że śpieszy mi się jak diabli.
Dopiero kiedy wysapałam swoją prośbę, zadałam sobie sprawę, że, wbrew temu, czego się spodziewałam, miałam przed sobą nie mężczyznę, a kobietę.

To ostudziło mój zapał i już chciałam wysiadać, tak, odezwał się mój mizoginiczny szowinizm, kiedy wbiło mnie w fotel i już nie mogłam sięgnąć do klamki. Taksówkarka ruszyła z takim impetem, że na wszelki wypadek zapięłam pasy. Zwykle tego nie robię, ale było coś w jej stylu jazdy, co sprawiło, że znajomy klik zapięcia pasów dał mi odrobinę większe poczucie bezpieczeństwa.

Pędziła niczym Małgorzata na warchlaku przez odmęty moskiewskiego nieba. Gdybym nie widziała tego na własne oczy, uznałabym, że przeskakuje samochody, przenika przez nie albo po prostu frunie. Co jakiś czas zza siedzenia, tak mną rzucało na zakrętach, że nie widziałam za bardzo co się dzieje z przodu, może i lepiej, widziałam jak po kierownicy śmigały jej silne dłonie. [...].


Emulsja
* fragment opowiadania  Political pulp fiction

Wunderkamera niewiele zmieniła się w ciągu ostatniego półrocza, kiedy to nie zaglądałyśmy w jej nieskromne progi. Na ścianach na parterze nadal wisiały reprinty zdjęć z fotoalbumu. Sex Madonny, a na pierwszym piętrze – stare, podniszczone prace duetu Pierre et Gilles. Całe wnętrze klubu, pękającego tego wieczoru w szwach, spowijał gęsty papierosowo-haszyszowy dym. Już w progu przywitały nas dźwięki utworu Hung Up królowej popu, opartego na samplu ściągniętym z Abby, oraz ludzki gwar i śmiech, oparte na niezliczonych poopróżnianych pokalach i kieliszkach. A także widok kogoś próbującego donieść do toalety wyrywającego się pawia. Nad barem zawieszona była tęczowa flaga, a jej siedem kolorów (licząc czarną obwódkę) było jak siedem grzechów głównych, z których na pierwszy plan wyraźnie wybijało się nieumiarkowanie w (jedzeniu i) piciu.


Kasia Szaulińska
* fragment opowiadania Couchsurfing

Jedenasta w nocy. Karin Lindberg siedzi w kuchni swojego mieszkania na Södermalm i czyta „Współczesną analizę polityczną” Roberta Dahla. Przesuwa dłonią po ściętych na krótko włosach. Lubi dotyk swojej głowy, jest ciepła i aksamitna jak zwierzę.
Karin mieszka sama. Przyjaciele odwiedzają ją często, ale bez świadomości, że istnieje ktoś, kto codziennie wraca tu na noc, Karin czuje niepokój. Mieszkanie jest jednak za małe, żeby szukać współlokatora. Nie poznała też osoby, którą zaprosić do swojego łóżka na stałe. Karin zapisała się do organizacji, której członkowie na kilka dni udostępniają swoją kanapę podróżnym z całego świata poszukującym darmowego noclegu. Co tydzień dostaje kilka wiadomości. Jeszcze dziś w nocy mają przyjechać chłopak i dziewczyna z Polski.
Karin odkłada książkę i wygląda przez okno. Na brzydkim podwórku pomiędzy górkami topniejącego śniegu stoją żółte ławki w kształcie leżaków, latem służące mieszkańcom do opalania się. Karin wydaje się absurdalne, opalać się w otoczeniu bloków. Teraz, na widmowej plaży, oświetlone przez latarnie leżaki rzucają długie, niesamowite cienie. Karin odwraca wzrok.

Dzwonek do drzwi zastaje Karin śpiącą na kuchennym blacie. Zrywa się, otwiera drzwi, wita. Magda i Tomek. Przyjechali z plecakami, kładą je teraz w korytarzu, wręczają butelkę Żubrówki, polskiej wódki z kawałkiem trawy wetkniętym do butelki. Tomek ma krótkie ciemne, a Magda długie blond włosy. Jej nieśmiała twarz wydaje się Karin urocza. Karin wstawia wodę na herbatę w metalowym garnku.
[...]
Trzeciego dnia ich pobytu Karin znajduje w łazience zielone majtki z rysunkiem palmy kokosowej, które muszą należeć do Magdy. Majtki mają na bawełnianej wyściółce brudnobiały ślad w kształcie oczka. Niewiele myśląc, Karin wrzuca je do swojej siatki z praniem i niesie do pralni w suterenie.[...]


Anduril
* fragment opowiadania Pierwszy

Na Alejach Jerozolimskich mają u Turka pyszne kebaby. Właśnie tam, kwietniowego wieczoru dostałam w twarz. W sumie nie zdziwiło mnie to. Nie był to cios pięścią, następnego dnia nie pojawiły się żółto-zielonawe siniaki. Dostałam mentalnego sierpowego, który mnie powalił. Leżałam tak na deskach własnego życia, sękach historii z dzieciństwa i splotu trzech ostatnich lat. Zamiast krwi z ucha, otwarły mi się oczy. Na pewno bolało mnie, musiało boleć. Ale nie pamiętam jak. Pewnie zabolało mnie serce, powinien też brzuch ze strachu, i łono, bo utraciłam coś ważnego.
[...]
To Anka zadała mi sierpowego. Przez następne dni udowadniała, że jest tak jak oświadczyła. Gruntownie się starała, a to oznaczało latające iskry dookoła, gorąc i intensywność taką samą jaka istniała w naszym związku. Uwierzyłam. Musiałam przełknąć dumę. Dobrze ukryte, zatamowane łkanie wskazywało jedynie, że szaleńczo ją kocham. Podobnie jak doznajesz olśnienia, że tylko z kobietą możesz się scalić, byłam przekonana, że z nikim innym nie potrafię żyć. Jechałyśmy przez Warszawę na Saską, mijałyśmy światła, dobrze nam znane ulice. Z okien samochodu to miasto nabrało odmiennego znaczenia. Anka inaczej pachniała. Nie wyczuwałam już słodyczy jej skóry i włosów. Pachniała kimś innym. Dziwnym, prawie niewyczuwalnym zapachem.
- Zaczęłam się z kimś spotykać.
- Kto to jest?
- Pamiętasz jak robiłam ten film o Domu Kultury? Pokazywałam ci ją wtedy.
Acha. Anka pachniała Ireną. Zakonnicą. [...]


Nikki
* fragment diarystyczny

3 lipca. Pisanie to taki dziwny stan, w którym litery same składają się w głowie w słowa, a te w całe zdania i zbiegają po stalówce pióra by za drobną pomocą atramentu na zawsze wryć się w strukturę kartki. Pisanie jest jak sen, tylko lepsze. (...) 
Czasami ciężko zaufać komukolwiek innemu, jeżeli w życiu zawiedliśmy się na wielu ludziach. Jak przyjaciółka, z którą znasz się od kołyski może nagle zacząć się Ciebie brzydzić? Jak Twoja własna matka może powiedzieć, że ona nie taką córkę urodziła? Jak wykształcony psycholog może stwierdzić, że jesteś chora i powinnaś się leczyć? Niestety może... Kiedy teraz leżę wtulona w objęcia mojej żony, wszystkie te wspomnienia znikają. Już się zmieniłam. Już wiem, że nie mogę się winić za to kim jestem, że taka się urodziłam i muszę pogodzić się sama ze sobą, bo taka walka wykańcza. (...)


Joanna Kasprowicz „Ariel”
* fragment opowiadania  Głód

(…) Julia przewiązała mi oczy opaską tak, że zupełnie nic nie widziałam i zapytała , co ma ze mną zrobić, odrzekłam jej na to, że może zrobić ze mną wszystko, czego tylko zapragnie. Zaśmiała się, pogłaskała mnie czule po plecach, kazała mi uklęknąć na łóżku i uklękła z tyłu za mną.

Poczułam jej dłonie gładzące zmysłowo moje ramiona, a na szyi jej wilgotne usta, którymi pieściła mnie tak, jakby była głodna krwi i szukała najlepszego miejsca, by napić się z tętniącego źródła, chyba odgadła moje myśli, ponieważ zapytała, czy się boję, a może pomyślała tak, ponieważ istotnie drżałam, nie byłam jednak w stanie określić, który powód tu dominował : strach, czy podniecenie.

Masowała przez dłuższą chwilę z subtelnym wyczuciem moje piersi, by po chwili jednej ręce pozwolić zejść niżej, co sprawiło, że instynktownie wygięłam się w łuk wybiegając na spotkanie przyjemności, na którą tak bardzo czekałam i nie zawiodłam się, gdyż poczułam, jak zwilżone śliną palce mojej kochanki wsuwają się we mnie delikatnie, ale stanowczo, szarpnął mną spazm rozkoszy, ona wolną ręką przytuliła mnie mocno do siebie.(…)


Ola Juchacz
* fragment literackiego projektu autobiograficznego

Człowiek zakochuje się w szczególe. Jak wtedy kiedy wyciera zakatarzony nos przechylając się z siedzenia naprzeciwko, i nagle wpada do głowy myśl, która zawstydza i karze spuścić głowę. Bo gdyby ona wiedziała, nie spojrzałaby już drugi raz tak samo. Gdyby wiedziała, że wytrzesz ten nos, a kiedy zaśnie, schowasz chusteczkę do kieszeni kurtki. I nie będziesz jej dotykać, głaskać, wieszać na ścianie czy palić w czasie pełni dla zaklinania losu, ale będziesz mieć. Będzie siedzieć sobie cicho na dnie, przypominać o sobie, gdy akurat sięgniesz po balsam do ust i przypadkiem muśniesz palcem krawędź.


1 komentarz:

heathaze pisze...

Czy te opowiadania są gdzieś dostępne w całości?